Lista marzeń – czy warto?

Wszędzie to widzę. Wszędzie zachęty do robienia listy marzeń, bo przecież uświadomienie celu w życiu jest pierwszym krokiem do spełnienia go. Sratatata. Próbowałeś kiedyś z marszu napisać listę życzeń? Ja próbowałam kilka razy. Pierwszy był fatalny. Zachwycona pewnym wpisem, obcymi podróżniczymi marzeniami chciałam tak samo. Pokażę sobie, że też mam marzenia! Biorę długopis, drugi kolorowy, ładną kartkę i piszę! Przy 15 punkcie zorientowałam się, że to wszystko bzdury. Ani to prawdziwe, ani… no właśnie ANI MOJE. To były czyjeś marzenia, bardzo piękne zresztą, tylko przystosowane do mojej rzeczywistości. Efekt? Ładnie wygląda wypisane w punktach, kiedy się to czyta brzmi już sztywno, ale prawdziwy problem to fakt, że ja wcale nie myślę o ich spełnieniu. To nie jest MOJE. Zostawiłam sprawę. Lista marzeń okazała się przereklamowana. Za dwa lata spróbowałam jeszcze raz. Miałam w głowie kilka skonkretyzowanych planów, więc postanowiłam wypisać je na kartce. Okazało się, że jest ich pięć. A ja, zdesperowana moim płytkim umysłem, brakiem chęci poszerzania horyzontów, na siłę cisnęłam i starałam się stworzyć listę przynajmniej dziesięciopunktową. I znów to były bzdury, których wcale nie pragnęłam. Dopiero niedawno, już bez spiny, napisałam listę marzeń. Prawdziwą. Moją. Krótką, bo nie chcę nikomu nic udowodnić. Wiem, że chcę spełnić moje marzenia. Są sprawy, do których dążę. Ale nie przyszło do mnie to samo. Nad wieloma marzeniami musiałam pracować, konkretyzować. Potrzebowałam czasu. Zachęcam Cię do stworzenia swojej listy marzeń. A przynajmniej spróbowania. Ale jeżeli nie będzie Ci ona wychodziła – nie martw się. Mam dla Ciebie jeszcze kilka wskazówek.

NIC NA SIŁĘ – nie wmawiaj sobie, że czegoś pragniesz, jeśli tak nie jest. Łatwo to sprawdzić – wystarczy, że wypiszesz to na liście. Po przeczytaniu kilka razy punktów – odrzucisz to, co nie jest twoje, bo po prostu nie będzie tam pasowało. Będzie się gryzło z resztą. Jak kaszanka z wodą różaną. Jak będziesz próbował na siłę o tym marzyć, to najwyżej puścisz mentalnego pawia.

20161006_101150NIE ZAKŁADAJ DŁUGOŚCI LISTY – nie mów, że to ma być strona, lub trzy. Naprawdę wystarczy kilka marzeń, jeśli tylko są prawdziwe.

NIE KOPIUJ CZICHŚ MARZEŃ, BO SĄ MODNE – cóż z tego, jeśli nie są twoje? Nie będziesz z nimi szczęśliwy. Możesz za to zostać szpanerem. Bardzo smutnym szpanerem. Czy warto? Nie sądzę.

NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE TWOJE MARZENIA SĄ GŁUPIE – uwierz, mówić tak może tylko smutny szpaner z punktu wyżej. Twoje marzenia są w porządku. Ty im nadajesz wartość, Ty sprawiasz, że istnieją i mogą stać się rzeczywistością. Jeśli dasz sobie wmówić, że  Jeśli zastanowiłeś się już kilka razy i nie wymyśliłeś ani jednej rzeczy na swoją listę, to masz mały problem. Mały, ponieważ łatwo można mu zaradzić. Po pierwsze musisz zacząć ćwiczyć.. Zastanawiać się, co Ci w duszy gra, czego chcesz dla siebie. Mogą to być małe marzenia – są dobrą rozgrzewką przed większymi. Możliwe, że blokuje cię samo słowo marzenie. Zastąp je CELEM – będzie mniej romantycznie, mniej patetycznie, ale na pewno łatwiej. Bo hej! Ciężko się żyje tak bez celu.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Lista marzeń – czy warto?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s